WELCOME TO FORDON (NEAR BROMBERG ) BYDGOSZCZ-POLAND.
hkfordon1@gmal.com

ODBUDUJMY FORDOŃSKI POMNIK NAJŚWIĘTSZEGO SERCA PANA JEZUSA.

wtorek, 28 lutego 2017

Kłębowisko Sowietów w Fordonie i okolicach, 2 szafy pancerne z dokumentami...



Pepesza -źródło wikipedia by Lposka - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=32031952

Czas najwyższy rozliczyć Sowietów z pobytu w Fordonie i najbliższych okolicach z okresu drugiej wojny światowej, a w szczególności po jej zakończeniu.
Może wspólnymi siłami wraz  lokalnymi  pasjonatami dziejów Fordonu  uda się odsłonić,  to co działo na naszym obszarze.
Może warto  prześledzić biografie, czy wspomnienia byłych sowieckich,  a także polskich żołnierzy np. wyższej rangi oficerów, którzy przebywali w Fordonie.  Trudno powiedzieć, czy rosyjskie archiwa choć fragmentarycznie udostępniłyby  polskim badaczom dokumentację z tego okresu.  Temat ten cały czas jest otwarty.  Trochę informacji możemy znaleźć w rozproszonych artykułach czy opracowaniach m.in. w książce pt. " Dzieje Fordonu i okolic"

Tam to czytamy, że zimowa ofensywa wojsk radzieckich i polskich zapoczątkowana 12 stycznia 1945 roku w swoich planach zakładała zajęcie rubieży dolnej Wisły, co  wymagało likwidacji niemieckich punktów oporu m.in. na linii Chełmno – Fordon.  Zadanie to zostało zlecone 70 Armii Czerwonej.   W okresie, gdy toczono walki o wyzwolenie Bydgoszczy, udało się dywizjom czołgowym  70 Armii sforsować Wisłę pod Chełmnem i Fordonem.   27 stycznia 1945 r. Fordon był wolny od hitlerowskiej okupacji.  
 Większa część  Niemców uciekała z Fordonu, pozostali tylko nieliczni.  Sowieci utworzyli swoją  Komendanturę Wojskową oraz Milicję Obywatelską.   Budynek przy Placu Wyzwolenia zajęła komórka NKWD.  Zaczęły się aresztowania i wywózki mieszkańców Fordonu i okolic posiadających III grupę niemiecką . Zdarzało się, że  aresztowani byli Polacy, którzy nie należeli od jakiejkolwiek niemieckiej grupy narodowej.   Aresztowania odbywały się najczęściej nocą.   Zatrzymane osoby  doprowadzono do  fordońskiego budynku zajmowanego przez NKWD lub wywożono do Pałcza , tam to na podwórzu na jednym z gospodarstw spędzali  noc. (Brak dokładnej lokalizacji).  Dalej po przesłuchaniach  przez radzieckich oficerów po eskortą  NKWD wywożono ich do obozów, przejściowych, zbiorczo-rozdzielczych a dalej do obozów pracy na obszarze ZSRR.  
 Jednym z celów akcji deportacyjnej było zastraszanie społeczeństwa polskiego by skuteczniej utrwalić władzę komunistyczną W Polsce.  (Dzieje Fordonu i okolic pod r. Z. Biegańskiego, Bydgoszcz 1997,s. 147-.150.)

Bardzo cennym źródłem historycznym opiewającym co działo się w Fordonie w 1945 r. jest książka, nieżyjącego już oficera  p. Henryka Krzyczkowskiego pod tytułem  „Żołnierskie wspomnienia."   Znajdujemy tam opis Fordonu  z 1945 r. zawarte są m.in. wydarzenia  podczas pobytu Sowietów na naszym obszarze. 
 Autor książki, polski oficer, został skierowany do  Fordonu, tam to przejął go radziecki major, przydzielił mu funkcję pułkowej maszynistki.  Człowiek ten więc był bezcennym źródłem wiedzy,  przez  którego ręce przechodziły różne dokumenty, rozkazy etc.   Szkoda, że już nie żyje . Zmarł w 2010 roku.  Jak  później się okazało związany był z działalnością AK. Źródła : http://www.pruszkow.pl/archiwum/henryk-krzyczkowski-nie-zyje (H. Krzyczkowski, Żołnierskie  wspomnienia , Pruszków 2007.)

Dowiadujemy się, że na piętrowym budynku  przy tuż przy końcu fordońskiego rynku widniał niegdyś  malowany dwujęzyczny szyld, który informował, że jest tam radziecka komenda miasta.  Przed tym budyniem chodził uzbrojony w pepeszę wartownik.
 Forodońskie więzienie zaadoptowano na miejsce osadzania jeńców wojennych i volksdeutchów.  Przy uliczce na wprost kościoła ewangelickiego znajdowała się plebania  z czerwonej cegły i tam mieściło się dowództwo  47 pp. Tam również stał uzbrojony wartownik w pepeszę.  W tym miejscu  urzędował  rudy  jak zupa pomidorowa  radziecki major Piskunow , który był szefem sztabu pułku, jego zastępcą i prawą ręką był por. Rybiński.  W jednym  z pokojów pułkowej kancelarii urzędował dowódca pułku płk Nowicki, który nie znał polskiego, choć twierdził, że pochodzi z polskiej rodziny.  Zastępcą dowódcy był ppłk. Werszyhory.  Okazuje się, że  w powyższym budynku znajdowały dwie duże  szafy pancerne , w których przechowywano dokumenty pułkowe.   Klucz do niej miał radziecki major i płk. Nowicki.

Źródlo zdjęcia wikipedia - Автор: rpongsaj - Flickr, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1589337

    Przez cały czas pobytu w Fordonie sąsiadowaliśmy z garnizonem radzieckim,  Odział ten liczył kilkuset żołnierzy i miał kilkanaście dział przeciwlotniczych, których sterczące w górę lufy widać było z daleka.”  Oficerów radzieckich było około 20-25, których przydzielono do pułku autora książki. Ponadto opisywany jest  m.in. kapitan Teodor Barabasz, który  był dowódcą pułkowej artylerii oraz Stefan Jarema dowódca artylerii baterii przeciwlotniczej. Obaj pochodzili z Ukrainy.  

  Żołnierze radzieccy  trzymali pieczę nad przeprawą wiślaną oraz pilnowali prowizorycznie naprawionego mostu.  Większość z nich zamieszkiwała  w ziemiankach zbudowanych z desek i belek,  były tam przestronne izby,  sypialnie, magazyny i korytarze.  ( Ciekawe, czy się zachowały pod ziemią te drewniane konstrukcje ?) Jak wspomina polski oficer, Armia Czerwona zdewastowała i obrabowała wnętrza zespołu pałacowego w Ostromecku, stacjonowali tam 3 miesiące.   Zburzyli  rodzinny grobowiec bezczeszcząc  ludzkie kości. Powycinali obrazy z ram, pozrywali boazerię, porozrywali obicia oraz rozkradli meble.  Śliczne żyrandole zniszczyli strzałami z broni maszynowej. (H. Krzyczkowski, Żołnierskie  wspomnienia , Pruszków 2007, s. 191 -240)
Ponadto  Sowieci w obecnie nieistniejącym  kościele ewangelickim  w Ostromecku urządzili obóz jeniecki dla pojmanych Niemców w 1945 r. (Z.Raszeja, Ostromecko i okolice, Bydgoszcz 2002, s.321.)
Wracając do Fordonu, to podczas zmiany miejsca pobytu  pułku  i oficerów sowieckich,  szafy  wraz z  dokumentacją  załadowano na ciężarówkę i wywieziono z Fordonu  do Świecia.(H. Krzyczkowski, Żołnierskie  wspomnienia , Pruszków 2007, s. 232)
Dalszy  los dokumentów dla mnie jest  nieznany.
Ciekawe czy ta dokumentacja trafiła  gdzieś do  archiwum,  a może została zniszczona...

sobota, 24 grudnia 2016

Święto wolności / uroczystość zasadzenia dębu w Fordonie w 1921 r. oraz sprawa Górnego Śląska.



Źródło zdjęcia-wikipedia.
 Par Flappiefh — Travail personnel, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=19918047


Poniży artykuł pochodzi przedwojennego Dziennika Bydgoskiego.

"Z Fordonu.
(Korespondencja własna.)

W niedzielę 24 bm. odbyła się u nas rzadka uroczystość zasadzenie dębu na pamiątkę odzyskanej wolności. Uroczystość rozpoczęła się mszą św. polową którą odprawił przy pięknie przystrojonym ołtarzu na rynku ks. kuratus Litewski. Towarzystwa ze swemi sztandarami a za niemi cała parafja stanęły w ordynku, tworząc czworokąt przed ołtarzem gdzie umieściło się wojsko obecnie tu załogą stojące i oddawało honory podczas mszy św.

Mowę wygłosił ks. administrator Tychnowski. Mowa ta ( jak zwykle kazania ks. administratora) wygłaszana z zapałem, wywarła na słuchaczach potężne wrażenie. Następnie po skończonem nabożeństwie utworzył się pochód z wojskową orkiestrą przybyłą umyślnie z Bydgoszczy w tym celu. Pochód ruszył z rynku do miejsca sadzenia dębu. Tu wygłosił piękną i stosowną mowę powiatowy inspektor szkolny p. Klimesz który z kilku innymi panami z Bydgoszczy również w uroczystości wziął udział. Następnie dokonano aktu zasadzenia dębu. Potem ruszył pochód dalej ulicą Bydgoską i stanął z powrotem na Rynku, gdzie jeszcze pan Czarnecki z Bydgoszczy krótko i treściwie przemówił, biorąc jako temat sprawę Górnego Śląska. Przy końcu przemówienia przerywanego gorącemi oklaskami wzniósł p. Cz. okrzyk na cześć Górnego Ślaska, potem na cześć Naczelnika Państwa i naszego dzielnego wojska i zakończył następującą rezolucją którą z zapałem przyjęto:

" My obywatele i obywatelki Fordonu i okolicy zebrani w dniu 24 kwietnia na uroczystości święcenia pierwszej rocznicy naszej narodowej wolności ślubujemy uroczyście, iż pod żadnym warunkiem nie pozwolimy na to, ażeby bracia nasi Górnoślązacy nadal mieli zostawać pod jarzmem pruskiem. Żądamy stanowczo ażeby ta najstarsza dzielnica piastowska została jak najrychlej do Macierzy z powrotem przyłączoną. Jesteśmy pewni, że ożywiony tem samem uczuciem lud w całej Polsce w każdej chwili stanąć gotów. I ponosić jak dotąd tak i nadal wszelkie ofiary w obronie braci górnośląskich. Mamy jednakoż to silne przekonanie, że Polsce sprawiedliwość będzie wymierzoną i Śląsk w pokojowy sposób zostanie oddany Polsce."

Przy końcu uroczystości uchwalono uchwalono wysłać do Naczelnika Państwa i do Komisarjatu Polskiego w Bytomiu telegramy następujące.

Do Naczelnika Państwa:-Mieszkańcy miasta Fordona  i okolicy zebrani dnia 24 kwietnia br. na uroczystości święcenia pierwszej pierwszej rocznicy wolności, której hasło pierwszy, Naczelniku Państwa czynnie podniosłeś wyrażają Ci hołd i cześć i ślubują stać wraz z Tobą na straży wolności, tworząc tu w Fordonie nad Wisłą prawdziwą twierdzę ducha i czynu.

Do polskiego Plebiscytowego Komisarjatu w Bytomiu: Mieszkańcy miasta Fordonu i okolicy zebrani dnia 24 kwietnia br. na uroczystości świecenia pierwszej rocznicy wolności ślubują że łąwą stoją przy was kochani Rodacy, w walce o wolność i przynależność do Macierzy Polskiej !.

W uroczystości wzięła udział cała parafia to też przedstawiła się całość okazale i imponująco."
Źródło artykułu- Dziennik Bydgoski, 1921, R14, nr 99.



czwartek, 22 grudnia 2016

Rosyjski oficer we Fordonie i " złoty samochód ?".

Przeglądając Dziennik Bydgoski z 1914 roku  natknąłem się na taką oto informację. 

" We Fordonie przytrzymano  samochód w którym siedział przebrany za kobietę  oficer rosyjski.
Dno samochodu było podwójne. Między jednem a drugiem znaleziono znaczną ilość złota. "
Źródło: Dziennik Bydgoski, 1914, R7, nr197.

Trudno powiedzieć ile rzeczywiście było tego złota i w jakiej postaci, czy to były sztabki, monety,  czy jakaś ówczesna biżuteria, a może  wyroby o wartości muzealnej ?  Może ktoś pokusi się o  zbadanie tej sprawy  o ile będzie to możliwe.  Kim był ów rosyjski oficer i co stało się z tym złotem ? Z drugiej strony nie można  wykluczyć, że informacja z tego artykułu mogła być zbyt przejaskrawiona przez piszącego, w którym czytamy o znacznej ilości złota.


 Źródło zdjęcia - wikipedia
Автор: History of Geo - собственная работа, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=31307519

piątek, 9 grudnia 2016

Wzmianka legendy o wyszogodzkim Kościółku i źródełku.


Jakiś czas temu na stronie Parafii Rzymskokatolickiej Katolickiej pw. św. Mikołaja w Bydgoszczy-Fordonie, ukazał się rękopis Piotra Palińskiego z 1939 roku. 
 Tam to znajduje się ciekawa wzmianka oparta na miejscowej legendzie, mówiąca o położeniu dawnego wyszogrodzkiego kościółka.

" W północnej stronie spodu(?) spadu(?) fosy znajdowało się źródełko o którem ustnie podanie głosiło, że tam podobno kościół się miał zapaść. "
:Źródło cytatu: Piotr Paliński "Dekanat Fordoński" , rękopis, Wągrowiec 1939. http://www.mikolaj.bydgoszcz.pl/czytelnia/palinski-dekanat-fordonski-rekopis.pdf

 Piotr Paliński urodził się w Fordonie w 1853 roku i miał bardzo ciekawy życiorys-więcej informacji w poniższym linku.
http://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/piotr-palinski

Szkoda, że źródełka nie ma, bo można by je wyeksponować w taki oto sposób.
Źródło zdjęcia wikipedia https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%B9r%C3%B3d%C5%82o
Autor zdjęcia:  Jón Jónsson


 Grodzisko Wyszogród.
 Źródło zdjęcia-wikipedia https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Bydgoszcz_Wyszogr%C3%B3d_widok_z_p%C3%B3%C5%82nocy.jpg
Autor: Pit1233

Może warto by kiedyś Kościółek odbudować, jako drewnianą Świątynię nawiązującą do architektury średniowieczna.

niedziela, 9 października 2016

Powódź - marzec 1937 r.

Zbiór prywatny HKFordon.  Oryginał niebawem trafi  do Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy im. dr Witolda Bełzy, a właściwie do oddziału Zbiory Specjalne przy ul. Długiej 41. Tam to została utworzona teczka "Historyczna Kopalnia Fordon" w której znajduje się wiele unikatowych materiałów przekazywanych, także przez różnych Ofiarodawców na rzecz Fordonu.   





sobota, 8 października 2016

Fordoński most, przełom lat 20-30 tych.

Zbiór prywatny HKFordon.  Oryginał niebawem trafi  do Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy im. dr Witolda Bełzy, a właściwie do oddziału Zbiory Specjalne przy ul. Długiej 41. Tam to została utworzona teczka "Historyczna Kopalnia Fordon" w której znajduje się wiele unikatowych materiałów przekazywanych, także przez różnych Ofiarodawców na rzecz Fordonu.   
Fordoński most.
Zbliżenie.
Zbliżenie.
 Zbliżenie.
 Rewers.

sobota, 10 września 2016

Zapomniana śmierć niemieckiego "generała" w Fordonie. Fakt czy mit ?

11 lutego 2012  odwiedziłem razem z panem Markiem Ch. ( Express Bydgoski ) emerytowanego historyka Pana Henryka W. ; mieszkańca Starego Fordonu, który przekazał nam informacje na temat zapomnianego miejsca  pochówku żołnierzy niemieckich w dzisiejszym Fordonie. Żołnierze ci zostali zaskoczeni w styczniu 1945 roku  przez żołnierzy Armii Czerwonej, którzy przeprawiali się wtedy przez  Wisłę na tym obszarze.

Podług relacji pana Henryka W. ; w drugiej połowie stycznia 1945 roku, wycofująca się kolumna niemieckiego garnizonu z Fordonu w kierunku szosy Gdańskiej została nagle zaatakowana i ostrzelana przez wojska Armii Czerwonej.  Do tego wydarzenia doszło na wysokości Mariampola - Zofin. Wśród tych żołnierzy był też niemiecki generał.

Sowieci zaskoczyli Niemców, gdyż uprzednio przeprawiali się, gdzieś na tym obszarze przez skutą lodem Wisłę i zaczaili się w tych okolicach na wycofujących się Niemców. Prawdopodobnie zginęli wszyscy wycofujący się żołnierze niemieccy, jednak ofiary śmiertelne były też wśród Sowietów. Pan Henryk, dywagując stwierdził, że nie można wykluczyć, że ktoś z Niemców umknął w czasie walki, jednak było to mało prawdopodobne.

Po tej potyczce jacyś ludzie pochowali ich w zbiorowych pseudo-mogiłach ( dołach ?)  po jednej stronie lasku Sowietów, a po drugiej stronie Niemców.
Po  "wyzwoleniu' Polski,  Sowieci ekshumowali swoich (brak daty), a poległymi Niemcami nikt się nie zainteresował, zapewne, że na tym terenie okupanci niemieccy dokonali wiele zła i mordów.

Pan Henryk W. ; osobiście potwierdza, że w Fordonie podczas drugiej wojny światowej rezydował niemiecki generał.  Pan Henryk w raz z rodzicami sprowadził się do Fordonu  w wieku 8 lat, był to wtedy rok 1940.  Osobiście widywał niemieckiego generała na ulicach jeżdżącego samochodem terenowym o napędzie, który mógł pokonywać drogi i wodę. Generał zdaniem pana Henryka był w Fordonie postacią znaną w latach 1940 - 45.  Był on dowódcą garnizonu fordońskiego, którego zadaniem  m.in. była ochrona mostu i nadbrzeża wzdłuż Fordonu i Brdyujścia. Ponadto pan Henryk dodał, że garnizon niemiecki był zakwaterowany w budynku dzisiejszej szkoły  podstawowej nr 4 przy ul. Wyzwolenia w Starym Fordonie.

Pan Henryk W. ; był także świadkiem jak niemiecki samochód wiozący generała potrącił jego kolegę w Fordonie z tej samej ulicy, który w wyniku tego zdarzenia doznał złamania ręki. Człowiek  ten  nie może tego poświadczyć, gdyż już nie żyje. Niemcy udzielili pomocy poszkodowanemu wtedy młodocianemu Polakowi, odwożąc go do placówki sanitarnej lub szpitala.

Czy Niemcy ekshumowali swoich żołnierzy, a wraz z z nimi domniemanego wyżej rangi żołnierza niemieckiego tego nikt nie wie.

Czy naród niemiecki, wie o miejscu, gdzie zakopano ich żołnierzy ? to też trudno powiedzieć.

 Lokalizacja domniemanych pochówków nigdy nie była oznaczona i trudno precyzyjnie określić, gdzie znajduje się to miejsce - podobno, gdzieś niedaleko głównej ulicy w  tym lasku.


Pan HenrykW. opowiada o rozegranej potyczce, a zanim las w którym  pochowano zabitych żołnierzy. Fordon.Czerwona strzałka wskazuje lasek w którym spoczywają niemieccy żołnierze w raz z generałem -wg  relacji pana Henryka W. Zdjęcie wykonane 11 lutego, 2012 r.; przez HKFordon.

Skraj lasku na którego terenie  w niewiadomym miejscu   pochowano niemieckich żołnierzy wraz z ich generałem wg. relacji pana Henryka W. Zdjęcie wykonane 11 lutego, 2012 r.; przez HKFordon.

Jednak pojawiła się kolejna informacja, od jednego z mieszkańców Fordonu dowiedziałem się, że kilkanaście lat temu w tym samym lasku przy ul.Tuchołkowej podczas budowania bloku odsłonięto w wykopie szkielety niemieckich żołnierzy, ponoć mieli być z formacji SS. Mój rozmówca oświadczył, że opisano to w lokalnej prasie, jednak nie pamiętał  w jakiej, tuż po ekshumacji. Podług jego relacji niemieccy okupanci zostali zabici przez żołnierzy Armii Czerwonej i to również zimą 1945 roku. Sowieci jadąc opancerzonym samochodem bojowym zaatakowali Niemców, którzy jechali innego rodzaju pojazdem. Podobno grupa SS była wysłana by szukać Żydówek, które pod osłoną nocy uciekły z transportu biegnącego przez Fordon.  Według relacji mieszkańca Fordonu, podobno Fordoniacy udzielili im schronienia. Zabici przez Sowietów Niemcy, zostali ekshumowani, jednak nie wiadomo czy zostali zidentyfikowani. Po ekshumacji  spoczywają, gdzieś na cmentarzu, niestety mój rozmówca nie wiedział na którym.  

Teraz mamy  zagadkę  albo była to druga potyczka Sowietów z Niemcami  lub byli to ci sami Niemcy o których wspominał pan Henryk W. ; choć relacje są nieco inne.  

Może w tym lasku  nikogo  nie ma, czy  Niemcy już zostali ekshumowani , gdy robiono wykop pod blok mieszkalny, a Pan Henryk W. ; pomylił się o kilkadziesiąt metrów, co do pochówku owych Niemców - trudno zgadywać. Wypada to zweryfikować. ( HKFordon ).

Śledząc sprawę dalej, okazuje się, że w Starym Fordonie, mieszka druga  starsza, emerytowana  osoba, która od swojego ojca również zna miejsce pochówku, niemieckiego generała.  Pani Elżbieta P. wspomina, że , gdy była nastolatką , jeszcze przed rozbudową Fordonu, często wędrowała ze swoim ojcem do Strzelec Dolnych i gdy razem mijali przydrożny lasek ( ten sam, który wskazuje powyżej na zdjęciu pan Henryk W.) jej tato pokazał pani Elżbiecie  mały kopiec, mówiąc, że w tym miejscu spoczywa niemiecki generał.  Pani ta potrafi wskazać bardziej precyzyjnie, gdzie to było, choć nie wyklucza, że może się mylić co do dokładności bo trochę czasu już upłynęło. 

Co ciekawe, że obie relacje są niezależne od siebie ani pan Henryk W. ; ani pani Elżbieta , nie  powielali tych relacji od siebie.


W dniu 22 lutego 2012 r.  na skrzynkę mailową pierwotnego bloga Historyczna Kopalnia Fordon otrzymałem wiadomość od pana Marcina B. 

" Gdy odkryto szczątki niemieckich żołnierzy w okolicach Zofina miałem około 15 lat.  Z ówczesnych opowieści - nieżyjącego już mojego dziadka, wynikało, że były to szczątki tylnej straży wycofujących się wojsk niemieckich, które zaskoczyły w tym miejscu wojska sowieckie. Może więc była to jedna potyczka a reszta ciał spoczywa jeszcze w okolicach tamtego miejsca ? "

W Expressie Fordońskim, ukazał się artykuł pt. W Fordonie grób generała ?
Fragment artykułu, Express Fordoński, 25 luty 2012.

Lokalni znawcy i pasjonaci  regionalnej historii okresu ww2 , nie dowierzają by w Fordonie  zginął lub dłużej rezydował niemiecki generał, gdyż nie ma na to dowodów źródłowych. 

Na Facebooku pod powyższym artykułem, pojawiły się m.in. takie oto komentarze.

Pani Ania K.   "Bardzo ciekawe."

Pan Krzysztof D.  "Bardzo ciekawe, oprócz tego że nie prawdziwe. W Fordonie ani okolicach nie zginął żaden niemiecki generał. Istnieją zestawienia strat w niemieckim korpusie generalskim. Wystarczyłoby trochę poszperać a nie na siłę robić sensacje. Generał który walczył w Fordonie czyli gen Rudolf Noack przeżył wojnę i dostał się do sowieckiej niewoli gdzie zmarł w 1952 r."

Pan Robert Sz.
 "Co do tego generała, to są jeszcze dwa wątki. Pierwszy taki, że po wojnie Rosjanie podobno szukali jego grobu gdyż podobno pochowano go ze złotą szablą (pewnie raczej złoconą). A druga sprawa nikt nie twierdzi, że to musi być generał jednostki która stacjonowała w okolicy. Podczas chaosu walk, ofensywy Rosjan i panicznej ewakuacji mogło tu być przypadkiem wielu wyższych oficerów. Czy to powodu rozbicia jednostki, powrotu z urlopu, dezercji a może ewakuował rodzinny majątek w okolicy. Historia nie jest czarno-biała to nie tylko papiery ale zawikłane historie ludzkie. Zgadzam się z tym, że warto ten grób zweryfikować. Będziemy w przyszłości wnioskować o zbadanie tego pochówku."

Pan Krzysztof D.  
"Oczywiście, że jeśli jest grób to warto a nawet trzeba byłoby zmarłych ekshumować i pochować na odpowiednim cmentarzu. I to tyle jeśli chodzi o całą historię. Świadkowie, którzy się tak wypowiadają 70 lat temu byli małymi urwisami i jeśli moi przedmówcy piszą, że nie można wierzyć we wszystko co jest na papierze z czym się akurat zgadzam to tym bardziej nie można zawierzyć relacji małego dziecka, które w 1945 r. miało może z górą 5 lat. Co pamiętamy z naszego dzieciństwa z tego wieku? Wiadomo, że wojna mogła się ostrzej wryć w pamięć jako traumatyczne przeżycie, należy jednakże również pod uwagę wziąć poprostu to że świadkowie lubią fantazjować i dopisywać sobie historie których jednakze sami nei doświadczyli"

Pani Ania K. " Historie przekazywane są z pokolenia na pokolenie. W ten sposób tworzą się legędy. W kaźdej legędzie może być ziarno prawdy.I chyba oto chodzi
Źródło cytatów - Facebook , konto Robert Fordon, wrzesień 2016.

Kiedyś sprawę o domniemanym pochówku  niemieckich żołnierzy zgłosiłem stowarzyszeniu POMOST, http://www.pomost.net.pl/o_nas.html Panowie  z tej organizacji podjęli starania o wydanie zezwoleń na podjęcie wykopów, jednak nie udało im się zorganizować wszystkich potrzebnych .

O naszych okolicach można poczytać  w poniższym linku - na ile są to wiarygodne informacje,  tego nie wiem, krytykę pozostawiam znawcom tematu. 
http://forum.gazeta.pl/forum/w,71,103876804,103876804,Festung_Thorn_1945_.html

Wszelkie uwagi, nowe informacje, odkrycia, linki proszę kierować na maila hkfordon1@gmail.com.